No i mam wiadomości na temat wstępnego szkicu spływu Parsętą :
25-06____start w BOBie - po południu _________pierwszy biwak :Żarnowo 26-06______I etap: Żarnowo - Krosino 27_06_____II etap: Krosino - St. Dębno 28-06____III etap: St. Dębno - Rogowo 29-06_____IV etap: Rogowo - Białogard
na razie to tyle - jak podsłucham więcej - oczywiście uprzejmie doniosę
Uprzejmie donoszę, że stwór zwany Shuya stworzył tekst następujący :
Parsęta - to pierwsza rzeka w dziejach tras Zwałki, wpadająca bezpośrednio do morza. Kolejna będzie latem - Rega. Przyszedł czas na zmianę akwenów! Zaczęło się od Bdry - dopływu Wisły. Trasa spływu to pewnego rodzaju kompromis pomiędzy łatwą, miłą i przyjemną trasą na rodzinny spływ lub dla tych, co lubią całą drogę krzepko browar dzierżyć w dłoni a Zwałkowym modelem zwałkowych rzek, gdzie ok. 33% - 66% czasu poświęca się na pokonywanie przeszkód (pomijam wyprawy, gdzie 99% czasu stanowiło takoweż pokonywanie). Parsęta sobie płynie po Zachodniopomorskiej Krainie, czyli nie więcej jak 100 km od Piły i 140 km od Szczecina, 200 od Poznania i 240 od Gdańska, zatem można powiedzieć, że jest "po środku". Kierunek płynięcia płn.-zach. czyli raczej twarzy nikt nie spiecze, no chyba, że popłynie tyłem do przodu lub zostanie na lądzie. Rozpoczynamy w Żarnowie. Podobno ładne miejsce na biwak. Bezpłatne, chyba, że ktoś rozzłości leśniczego! Rzeka ma tu ok. 3 m. szerokości. To ostatnie 6 km "odcinka górskiego" Parsęty o przeciętnym spadku koryta powyżej 2 promili. Z promilami na wodzie jest zupełnie jak z promilami we krwi - lepiej nie przekraczać 0,5. Stąd ten kompromis Naczelnego Wodza Janusza (NWJ) aby zacząć w Żarnowie a nie 10 km wcześniej w Sorkowie. Oczywiście chętni mogą przyjechać dzień wcześniej i spróbować. Po 3 km z lewej pływa Gęsia Rzeka a po kolejnych 3 km płynięcia z prawej wpływa Perznica i od tego miejsca Parsęta stanie się bardzo szeroką na 5-20 metrów. Kolejne 7 km do Leśniczówki w Krosinie to spokojne płynięcie przeplatane z heroiczną walką ze zwalonymi drzewami oraz silnymi bystrzami. Na tym odcinku zanotowano tylko 2 totalne zwałki (czyli wymagające obnoszenia). Występuje tu również rezerwat kleszcza mysiego (zabrać kaski z budowy) oraz skorpiony pływaczki (zabrać 2 pary kaloszy). 1. dzień: Żarnowo - Krosino 13 km, 0 przenosek stałych. Kolejny dzień to 22 km urlop z wiosłem i browarem w dłoniach. No z jedną przerwą na przenoskę w Doublu, gdzie mamy jedyna stałą przenoskę - młyn - lewą 35 m. Rzeka się poszerza do 6-8 m. A następnie poznajemy pochodzenie lokalnych nazw: Dębnica, Stare Dębno... To obszar występowania ogromnych dębów na lądzie i w wodzie. Rzeka płynie tu pięknym wąwozem z osuwiskami, meandrując tak, że można się zgubić! Uwaga! Na koniec, gdy wszystkim zakręci się w głowach do Parsęty z lewej dobije rzeka Dębnica, będzie to znak, że niechybnie czas na biwak. Jest to podobno fantastyczne miejsce, ma jednak małą wadę, która jest zaletą dla kajakarzy. Trudno je znaleźć z lądu, więc może się okazać, że nie dojedzie samochód ze sprzętem i kajakowiczom przyjdzie spać w kajakach. W tych okolicach ryby rak biorą, że nie trzeba zarzucać, tylko wiaderko przysunąć koło brzegu! 2. dzień: Krosino - rz. Dębnica 22 km, 1 przenoska, 997 dębów Trzeci dzień to już Formuła 1. Rzeka przy spadku 0,8 promila płynie momentami 1 m/s. Zabrać gogle, przywiązać czapeczki dzieciom! Piękny odcinek podobno, niezbyt trudny technicznie, bo rzeka poszerza się do 8-10 m. i przeszkody można już ominąć. Po 10 km płynięcia, przed dużym mostem drogowym z prawej strony punkt gastronomiczny "Nad Parsętą", którego specjalnością jest Pstrąg po Parsęcku. Napisałem o tym tak na wszelki wypadek, gdyby nie dla wszystkich wystarczyło z tego co Janusz nam złowi. Uwaga, hamowanie należy zacząć 1 km przed mostem! Dalej rzeka płynie szerszą doliną, mniej meandrując i przed wieczorem powinno (!!!) dopłynąć się do Rogowa, gdzie czekać na nas będzie miła, sucha łączka na nocleg. Nieopodal wioska i sklepy. 3. dzień: Dębnica - Rogowo, 23 km, 0 przenosek, 1 bar. Ostatni dzień to wzdłuż założeni "Pożegnanie z Parsętą". Po pożegnalnej nocy nie wypłyniemy na pewno przed południem. Rzeka wypływa już z lasów i ma charakter łąkowy. To zaleta, bo nie będzie tych cholernych zwałek! Brzegi wysokie i suche. A na koniec, 4 km przed Białogardem, mały próg wodny. Piszą, że można przejść (dobra wiadomość dla Kowala: Kowal!! można przejść!!). Można też i przenieść po lewej kilka metrów. I na koniec Białogard, przed mostem drogowym po prawej wyjście w wody. Nad wodą mała łączka pomiędzy rzeką a torami kolejowymi. Po drugiej stronie drogi (tej od mostu) Białogardzki Urząd pracy z duży parkingiem. Niestety, kajaki będzie trzeba nosić na przyczepkę ok. 50 m przed drogę. Znam to miejsce, bo zaczynałem tu swoją Parsętę 30.04. Niedaleko pizzeria i... ok. 100 m. dalej bardzo ciekawy technicznie próg dla chętnych do zabawy. Podwójny próg z falą wsteczną pośrodku (chętni zabrać kaski! i ważne polisy; rodziny: zabrać im kaftany!). 4. dzień: 9 km, 0 przenosek, 2 progi. Cała trasa to ok. 67 km. Rzeka bardzo ciekawa technicznie, dzika, dziewicza, czysta.( tu był fragment, który autor kazał wyciąć) . Tylko 3 wioski nad samą wodą. Nieopodal miasteczka: Połczyn Zdrój i Białogard, gdzie zawsze można się zaopatrzyć.
Data utworzenia: 09/05/2005 @ 20:37
Ostatnie zmiany: 31/05/2005 @ 17:52
Kategoria : 05 ZWAŁKOSEZON
Strona czytana 2831 razy
Podgląd wydruku
Drukuj
|